STOSUNEK HARCERSTWA DO POLSKIEJ ORGANIZACJI WOJSKOWEJ ZABORU PRUSKIEGO.

W harcerstwie, od samego początku jego istnienia, szerzono i podtrzymywano myśl wywalczenia niepodległości Polsce drogą walki orężnej. Już sama metoda pracy harcerskiej przyczyniała się do podtrzymania tego hasła. Nietylko moralnie, ale i fizycznie sposobiono się na wojowników o wolność. To też, gdy po wybuchu wojny światowej już w r. 1914 zaczęto tworzyć w Poznaniu bojówki niepodległościowe harcerze garnęli się do nich ochoczo. I tak spotykamy harcerzy w bojówkach, tworzonych przez p. Karola Rzepeckiego oraz harcerzy Wincentego Wierzejewskiego i Stanisława Nogaja. Bojówki tworzone przez dwóch wymienionych druhów zrzeszają prawie samą młodzież harcerską.

Z przyczyn tych lub innych, - poczęści zewnętrznych, niezależnych od zrzeszonych, - bojówki te przestają istnieć. Pozostaje jednakowoż nić, łącząca “zaprzysiężonych". Myśl nurtuje, kiełkuje rzucone ziarno. Aż przychodzi wreszcie do tego, że harcerze tworzą organizację bojową, posiadającą konkretne formy organizacyjne i plan działania, organizację, która niezawodnie przyczyniła się do oswobodzenia względnie przyspieszyła oswobodzenie (ocenę pozostawia się zresztą przyszłości) Wielkopolski z pod jarzma pruskiego.

Dnia 15. lutego 1918 r, powstaje “Polska Organizacja Wojskowa Zaboru Pruskiego", zwana krótko P. O. W. Z. P. W dniu tym składa przysięgę pierwszy zastęp, do którego należą: Wincenty Wierzejewski, Henryk Dembiński, Józef Dunst (Dembiński), Alfons Gorzelańczyk, Mieczysław Kucharski, Stanisław Saroszewski, Roman Skoraszewski i Sylw ester Węglarz, wszyscy harcerze.

Założyciele tej organizacji wychodzili z założenia, że harcerz to przedewszystkiem człowiek wolny, który winien to, co czuje czynem wcielać w życie, że harcerz nie może być niewolnikiem, pędzonym przez zaborców do walki za nie polską sprawę. Wcielanie Polaków w mundur zaborcy i walczenie za całość i wielkość wrogiego mocarstwa, uważano w kole tem za największą hańbę, którą czyste imię harcerza skalać się nie powinno.

Rota składanej przysięgi brzmiała: “Przysięgam w obliczu Boga Wszechmogącego: że będę służył całem życiem Polsce i stanę na wezwanie prawowitego rządu polskiego za zgodą i pod komendą mego dowódcy, by krwią swoją bronić Ojczyzny; że zachowam w ścisłej tajemnicy istnienie organizacji “P. O W. Z. P." oraz będę posłusznym moim dowódcom". Hasłem i tajnym znakiem powitania było “J. G.", co znaczy: jestem gotów!

System organizacyjny jest dziesiątkowy. Najniższą jednostką organizacyjną jest dziesiątka (zastęp) z dowódcą dziesiętnikiem na czele, dziesięć dziesiątek tworzy setkę itd. Znać się mogą między sobą jako członkowie organizacji tylko należący do dziesiątki, w setce zaś znają się tylko dziesiętnicy i setnik. Przy systemie takim wykluczało się możliwość wydania całej organizacji w razie wejścia na jej trop policji. Kreśląc plan działania bierze się pod uwagę ówczesne warunki pracy tajnej. Jako pierwszy punkt w programie działania stawia się demoralizowanie armji zaborców drogą popierania dezercji. Dalej ułatwianie dezercji (zwłaszcza będącym na froncie) i danie możności utrzymania się dezerterom. Dalszym punktem w planie jest podtrzymywanie ducha niepodległościowego oraz wykazywanie słabości zaborcy wśród społeczeństwa polskiego. Dezerterzy, dający pewne gwarancje moralne, upatrzeni są na członków organizacji i przeznaczeni jako ludzie, niemający wiele “do stracenia", do wykonywania zleceń, połączonych z ryzykiem dostania się za kraty więzienne. Organizacja jako bojowa dąży do stoczenia walki z zaborcami, walki, której sposób przeprowadzenia uzależnia się od zmieniającej się w szybkim tempie pozycji zaborców w ogólnym zbrojnym konflikcie.

Członkami organizacji są przeważnie dezerterzy z armji niemieckiej, względnie uchylający się przed stawieniem do służby w tej armji. Materjał bardzo podatny do wszelkich przedsięwzięć, połączonych z pewnem ryzykiem - ludzie, którzy unikając walki z Francją postanowili walczyć z wrogiem naszym największym Niemcami, przez utworzenie frontu wewnętrznego, na tyłach wroga.

To też inicjator i twórca, równocześnie komendant organizacji Wincenty Wierzejewski stara się skupić właśnie takich ludzi wkoło siebie. Podkreślić wypada, że organizacja, ze względu na swój charakter ogólny; przyjmuje do swoich szeregów nietylko harcerzy.

Łączność P. O. W. Z. P. z harcerstwem była utrzymaną, już to ze względu na to, że członkom-dezerterom trzeba dawać schronienie - co oczywiście najlepiej zrobić u ludzi znanych, pewnych - bądź też ze względu na to, że harcerze są materjałem o dodatniem znaczeniu. Zresztą jest utrzymanie tej łączności konsekwencją życiową. Myśli przetrawione w gawędach każą zdążać do jednego celu: do odzyskania niepodległości.

Tuż po zaprzysiężeniu pierwszego zastępu otrzymuje kilku zaprzysiężonych harcerzy prawo tworzenia dziesiątek. I w niedługim czasie organizacja liczy już kilkudziesięciu członków. Z samego początku ogranicza się praca na werbowaniu, zaopatrywaniu w dokumenty osobiste dezerterów (kandydatów po dokumenty przysyłano również z poznańskiej “Rady Narodowej", na której czele stał wówczas p. Korzeniowski), lokowaniu ich i stwarzaniu wogóle możności utrzymania się. Dokumenty, w które zaopatruje się dezerterów są podrabiane. Pierwszem wystąpieniem organizacji na zewnątrz jest zredagowanie i rozlepianie protestów w sprawie Chełmszczyzny na murach Poznania. Kilku rozlepiających zostaje aresztowanych i wędruje do więzienia. Zrazu sprawa ta wstrzymała pozornie pracę organizacji, lecz tylko chwilowo, bo wkrótce w dalszym ciągu idzie intensywna robota w kierunku werbowania członków i to uwieńczona dość poważnym wynikiem jakby na przekór wrogom, którzy uwięzili towarzyszy. Opór napotkany nie zniechęcił, lecz przeciwnie stał się

bodźcem do wytrwałej pracy. A i tego pominąć nie należy, że wystąpienie P. O. W. Z. P. z protestem - sam fakt śmiałego stawienia czoła - obudziło niektóre jednostki nietylko z pośród młodzieży, ale i starszego społeczeństwa. Zaczęto coraz wyraźniej rozumieć, że zapalony lont, rzucony w odpowiedniej chwili do prochu może wysadzić w powietrze mury, zamykające nas w niewoli. Oczekiwana ta chwila nadchodzi dnia 27. grudnia 1918 roku.

Tymczasem praca, mimo przeszkód, gna wartkim prądem naprzód. Stanisław Nogaj, znajdujący się za dezercję w więzieniu wojskowem w Poznaniu,. dowiedziawszy się o uwięzieniu kilku druhów za rozlepianie protestów i słusznie z tego wnioskując, że działa już rzesza zorganizowana, ucieka z więzienia. Natychmiast nawiązuje kontakt z byłemi członkami bojówki kiedyś przez niego organizowanej i P. O. W. Z. P. powiększa się o blisko stu członków. Staje się wówczas koniecznym ścisły podział pracy w komendzie. W jednym ręku spoczywa kierownictwo ogólne, organizacja, oddział przeznaczony do specjalnych zleceń ma swego dowódcę, jest szef kancelarji i specjalny instruktor dla prowincji. W Księstwie zaprzysięga się zastępy w Gnieźnie, Śremie i Kostrzynie. Przy okazji werbowania prowincji P. O. W. Z. P. nawiązuje luźny kontakt z organizacją bojową “Jedność" w Jarocinie. Wtenczas kiedy Polska Organizacja Wojskowa Zaboru Pruskiego liczy około dwadzieścia zastępów, ludzi przeważnie zaopatrzonych w broń, posiada zmagazynowanych kilka skrzyń ręcznych granatów (wykradzionych z jednego z fortów pod Poznaniem), kiedy jej członkowie, - obojętnie gdziekolwiek się znajdują - zdają sobie sprawę z tego, co ich za praca czeka wobec ostatnich zajść na froncie zachodnim - nagle wybucha rewolucja niemiecka.

Komenda P. O. W. Z. P. wie, że czynnie wystąpić jeszcze nie pora. Trzeba poczekać na przypływ członków, wobec gromadnego powracania z frontu Polaków, żołnierzy armji niemieckiej. W pierwszych też dniach po wybuchu rewolucji przy masowej agitacji za pomocą biur werbunkowych, utworzonych w izbach harcerskich, organizacja liczy cztery tysiące członków. Charakter organizacji jest czysto wojskowy; P. G. W. Z. P, wymusza więc na

ówczesnym “Soldatenracie" przyjęcie kilku członków przedstawicieli żołnierzy polaków, umożliwiając tem sposobem masowy napływ członków organizacji do tworzących się oddziałów “Straży i bezpieczeństwa", rozkwaterowanych w różnych koszarach. Nad oddziałami temi zatrzymuje główną komendę P. O. W. Z. P. istniejąca półoficjalnie. W kierunku współpracy z prowincją czyni się pewne wysiłki, które przynoszą dodatnie rezultaty. I nie przesądzając roli, jaką odegrały oddziały powstałe z P.O.W.Z.P, pod przykrywką “służby straży i bezpieczeństwa", z pewnością twierdzić można, że dały one, moralne oparcie jako półoficjalne oddziały polskie - powstaniu w pamiętnym dniu 27 grudnia 1918 roku.

*

* *

Marzenia, które śniliśmy nieraz w czasie gawęd, stały się rzeczywistością, a harcerstwo wielkopolskie ze swej strony spełniło w tym wypadku obowiązek wobec Ojczyzny.

S. S. i W. W.

*

* *

Przewrót polityczny, jakiego dokonała rewolucja niemiecka w listopadzie 1918 roku stwarza dla organizacji harcerskiej nowe, odmienne warunki rozwoju. Po zupełnem ujawnieniu skautingu podporządkowują się istniejące drużyny Głównej Kwaterze Skautowej celem zgodnej współpracy, pozostając w bezpośredniej zależności od Rady Drużynowych, stworzonej jeszcze pod koniec roku 1917 po rozszerzeniu M. K. S. (Miejsc. Komendy Skautowej). Wracający z wojska niemieckiego druhowie zapełniają luki w drużynach, a zorganizowani w P. O. W. Z. P. mają wpływ na kształtowanie się stosunków wojskowych w Poznaniu.

W okresie przełomowym całą uwagę skierowano przedewszystkiem na przygotowanie zbrojnego wystąpienia i wywalczenia niepodległości. W biurach Głównej Kwatery Skautowej przy W. Garbarach 53, i w prywatnych mieszkaniach członków komendy skautowej mieszczą się tajne składnice broni, zabieranej cichaczem z niemieckich zbrojowni i koszar wojskowych.

11 listopada zwołuje druh Wierzejewski W, do Głównej Kwatery Skautowej spiskowców, z których tworzy się mimo ogólnego rozprężenia zawiązki wojska polskiego, a kokardki o barwach narodowych, przygotowane przez skautki, są zewnętrzną oznaką tych, którzy świadomi ważności chwili gotowi są na wezwanie polskiej już komendy. Dobrze uplanowanym ,zamachem przeforsowano natychmiast do Rady Żołnier_ zy i Robotników, obradującej w ratuszu wśród strzelaniny i okrzyków zeb~ranęgo tłumu czterech Polaków H. Śniegockiego, Hulewicza, Palucha i Wizę, zapewniając Polakom większość w Radzie Ż. i R, Gdy po mieście rozeszła się wiadomość, że skauci otworzyli t, zw. Polską Komendę Obwodową, dniem i nocą nadciągali ochotnicy . zapisać się do wojska polskiego. Z powodu nadmiaru pracy przystąpili skauci do utworzenia dalszych biur werbunkowych w każdej dzielnicy; jednak wkrótce ustąpili miejsca starszym rangą wojskowym, których nazwiska figurowały na spisach, wykazujących już w trzy dni po otwarciu biura liczbę kilku tysięcy ochotników.

W samej chwili wybuchu powstania. 27 grudnia 1918 r, znajdują się wszyscy skauci na stanowiskach, a wszędzie dając inicjatywę do śmiałych przedsięwzięć w znacznej mierze przyczyniają się do opanowania Poznania.